TRUDNE PYTANIA

On 19 października 2015 by admin

Dziewczynka wraca z przedszkola i bardzo stanowczym głosem pyta: „Mamusiu, a to nasionko tatusia, jak ono się w mamusi znala­zło?’ Pytanie nader konkretne. Prawdopodobnie podpuszczone przez kogoś: Ty się dobrze dopytaj, to zobaczysz. Inne dzieci już wiedziały, że tam są „świństwa”. No, dobrze i pyta. A mamusia w swoim natu­ralnym odruchu powiedziała: No wiesz, normalnie. Dziecko powie­działo: Aha. I poszło się dalej bawić. Dziecko chciało wiedzieć, że to było normalnie, że tam nie było jakiejś sensacji związanej z tą dzie­dziną. Jak normalnie, no to w porządku. Samo okazanie przez rodzi­ców zdenerwowania, gdy dziecko pyta o „te” sprawy, jest już jakąś krzywdą, wyrządzoną dziecku. Myślę, że większość z nas nie do końca idealnie była w tej dzie­dzinie przez własnych rodziców prowadzona. Ja nie chcę tu wywle­kać win rodziców. Staram się to mówić po to, żebyśmy lepiej mogli rozumieć przyczyny może nawet własnych trudności. One swe ko­rzenie mogą mieć już we wczesnym dzieciństwie. Ale jesteśmy ludźmi, mamy rozum, mamy wolną wolę, możemy nasze patrzenie na płciowość stale przetwarzać i stale doskonalić. Powinniśmy to robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *