WIĘŹ EMOCJONALNA

On 19 października 2015 by admin

Zawiązuje się naprawdę głę­boka więź emocjonalna. Trwa to miesiąc, dwa, czasem pół roku. Żad­nych ostrzeżeń, nic złego się w tym związku nie dzieje. Wszystko jest cudownie i pięknie. Wreszcie znalazł ojca, w pewnym sensie zastęp­czego ojca. I nagle ten pan, jak już poczuł, że zbudowana więź jest już dostatecznie silna, proponuje działania seksualne. Chłopak to oczy­wiście z obrzydzeniem odrzuca. Nie, to nie. Do widzenia… To co? Mam stracić ojca? Wielu za tę cenę się łamie i zgadza wbrew sobie samemu. Potem zgadza się już z coraz mniejszymi oporami, coraz mniejszymi, aż w końcu jego prawidłowe ukierunkowanie seksualne na płeć przeciwną, czyli tzw. heteroseksualizm ulega wypaczeniu i on odwraca się jakby ku własnej płci, ku sobie samemu. Jest to wyraźne cofnięcie się w rozwoju. Jest to choroba, którą można i trzeba leczyć. (I choć skłonności mogą być wrodzone, to skłonność nie oznacza jeszcze na szczęście przymusu działania.). Jak już wspomniałem, leczyć można tylko tego, kto chce się leczyć, tego, kto uzna, że jest chory. Tu wielka negatywna rola środków przekazu, szkoda wyrządzana tylu ludziom, którym wmawia się: jesteś po pro­stu inny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *